Dozór elektroniczny dla skazanych

Każdy skazany „konsumuje” publiczne pieniądze. Jeśli ktoś „zadrze” z prawem, najczęściej dostaje wyrok bezwzględnego więzienia. Ale przecież to człowiek i trzeba go w tym więzieniu utrzymywać. Musi jeść, spać itp. Kiedyś więźniowie pracowali. Dziś nie ma takiego obowiązku. Więźniowie są utrzymywani z publicznych pieniędzy i są to naprawdę duże pieniądze. Dlatego wymyślono specjalne bransoletki, zakładane więźniom na ręce, czy nogi. Taka bransoletka wysyła impuls, który dostarcza informacji, gdzie ów więzień się znajduje w czasie rzeczywistym. Coraz więcej więźniów „obrączkuje się”. Nad tą sprawą pochylił się urząd ochrony konkurencji. Sprawdza on, czy przetarg na rozwój takiego dozoru, nie padł czasem łupem zmowy cenowej. Więzienie jest drogie. Obrączki są tanie. Jeśli przypuszczenia się potwierdzą, może to być dotkliwy cios dla całego systemu. W 2015 roku było 48 tysięcy skazanych, którzy mogli przebywać w domu, z obrączką dozorującą. Wyobraźmy sobie, że wszyscy ci skazani nagle mają zgłosić się w więzieniach. Czy system to wytrzyma?

Zdjęcie: https://plus.gs24.pl/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *